Czy psychoterapia pomaga na problemy


Oczywiście, że pomaga – inaczej bym się tym nie zajmował. Ale pomaga inaczej, niż można się spodziewać, a to może być źródłem zawodu i rozczarowania. Z kolei rozumienie mechanizmu, na jakim opiera się psychoterapia, może istotnie wesprzeć możliwość skorzystania z niej.

Psychoterapia nie działa jak lekarstwo. Nie można psychoterapii zaaplikować i czekać, aż pojawi się pożądany skutek. Dlaczego? Dlatego że w jakimś sensie choroba, którą chcemy leczyć psychoterapią, nie istnieje. „Choroba” to etykieta na coś obcego, niechcianego, szkodliwego. Rzeczywiście wiele trudności, z jakimi ludzie zwracają się do psychoterapeuty, jest właśnie obce, niechciane, szkodliwe. Jednak zjawiska psychiczne nie są odrębnymi bytami, pojawiającymi się przez istnienie bakterii i psychicznych wirusów. Psychika ludzka stanowi całość, nawet jeśli dostępna nam świadoma część jest dość niewielka. Nie możemy więc odciąć, wyciąć, usunąć, unieszkodliwić części jej aktywności bez zaburzania pracy całości. Czytaj dalej

Z kim na psychoterapię

Na ogół psychoterapia ma formę spotkań indywidualnych (pacjent jest sam na sam z psychoterapeutą) lub sesji grupowych (z terapeutą/terapeutami spotyka się grupa pacjentów, którzy przed terapią nie byli w żadnej relacji i którzy poza terapią nie utrzymują kontaktu). Inaczej jest w przypadku terapii par i rodzin. Wówczas osoby, które uczestniczą w terapii są ze sobą bardzo silnie związane, a poza terapią pozostają w kontakcie, i to żywym. Czytaj dalej

Interwencja paradoksalna

Jan Koza - Jestem już taki stary | Już niedługo, tato

Jan Koza – Jestem już taki stary | Już niedługo, tato

Rysunek Jana Kozy przypomina mi o pewnej technice stosowanej w terapii systemowej, a mianowicie o interwencji paradoksalnej. Niekiedy jest to działanie zamierzone, czasem nieprzewidziany efekt ustaleń terapeuty z rodziną lub parą (z terapii systemowej korzystamy najczęściej przy pracy właśnie z parami lub rodzinami). Terapeuta proponuje taką interwencję (rozumienie lub umowę), która diametralnie odbiega od nieświadomych porządków dotychczas obowiązujących w systemie. Rysunek Kozy jest tego ilustracją, którą można by rozwinąć tak: ojciec przywykł narzekać i sugerować, że jego nędzne życie i tak wkrótce się skończy. Takim narzekaniem stawia się w pozycji ofiary, kogoś słabego, na kogo i tak nie ma co liczyć, i kim raczej należy się opiekować, niż oczekiwać od niego opieki. Dzięki temu może np. zapobiegać stawianiu mu wymagań, przez co chroni się przed realnym poczuciem słabości i zawodu. Ktoś, kto ośmieli się taki porządek podważyć, musi zmierzyć się z poczuciem winy za łamanie normy o nieatakowaniu słabszego i wyrozumiałości wobec niemożności. Rysunek bardzo dobrze to obrazuje. Słowa syna brzmią okrutne i bezwzględne – choć przecież na najbardziej podstawowym poziomie są wyrazem zrozumienia i stanowią pocieszenie. Tylko pewnie nie takiego pocieszenia w skrytości ducha oczekiwał ojciec…

Michał Czernuszczyk

źródło ilustracji: http://jankoza.soup.io/post/644898586/Jestem-ju-taki-stary

Konsultacja dla nastolatka, dla rodziny, dla rodziców?

Trafiłem na bardzo przejrzystą ilustrację kliniczną wpływu, jaki konsultacja psychologiczna dla rodziców wywiera zarówno na samopoczucie dziecka, jak i na to, jak radzi sobie w szkole. Chcę przytoczyć długi cytat, ponieważ mam wrażenie, że propozycja psychoterapeuty, by rodzice zatroskani słabymi i słabnącymi wynikami w nauce dziecka i skargami na jego zachowanie zwrócili się o pomoc dla siebie, często przyjmowana bywa niechętnie przez rodziców – a ów cytat bardzo dobrze pokazuje, jak może pomóc rozmowa właśnie rodziców z terapeutą.

Niechęć do przyjęcia propozycji spotkania rodziców z psychologiem wydaje mi się łączyć po pierwsze z tym, że dorośli nie widzą zależności między swoimi sprawami a stanem emocji dziecka, po drugie – mogą poczuć się obwiniani (w swoim przeżyciu słusznie lub nie) o negatywne oddziaływanie na dziecko, a po trzecie – chcą, by zachowanie dziecka zmieniło się jak najszybciej i sądzą, że rozmowa ze specjalistą bez udziału dziecka to tylko krok ku pomocy, a nie pomoc właściwa. Poniższy cytat – mam nadzieję – obrazuje niesłuszność tych obaw i w poruszający sposób odsłania związek między przeżyciami rodziców a doświadczeniami emocjonalnymi dziecka. Czytaj dalej

Dzieci mafii, dzieci Kościoła

Dwa poruszające artykuły, dotyczące krzywdy dzieci dziejącej się w ramach systemu – mafii i Kościoła:

W obu wypadkach istota problemu wydaje mi się podobna: prawa obowiązujące w instytucji sprawiają, że dzieciom dzieje się krzywda, o której wszyscy wiedzą, ale jej nie zapobiegają, ale przeciwnie – skazują dzieci na dalsze cierpienia. Sprawcy nie tylko nie uznaje się za winnego, ale przedstawia jako obrońcę wartości dominujących dla systemu – tradycji, spójności, hierarchii, zależności. Ciekawe i straszne jest też to, że w obu historiach to mężczyźni są sprawcami przemocy, a ochrona ich autorytetu wydaje się priorytetem. Czytaj dalej

O talk-show w PANI

W grudniowym numerze PANI ukazała się rozmowa ze mną na temat talk-show, w którym matki wybierają żony dla swoich synów. Albo przynajmniej istotnie uczestniczą w wybieraniu.

Najlepiej to nie wypada na zdjęciach poniżej, ale w powiększeniu trochę lepiej.

Michał Czernuszczyk Czytaj dalej

Szkoła czy terapia?

Psychoterapia czy szkoła?

Psychoterapia czy szkoła?

Nastolatkowie, ich rodzice (jedni i drudzy, jedni albo drudzy) spotykają się w gabinecie psychoterapeuty z pytaniem, jak wygospodarować czas na psychoterapię w wypełnionym zajęciami grafiku młodego człowieka i jego rodziny. Czasem kwestia przybiera postać pytania: co jest ważniejsze – szkoła, czy terapia? Zdarza się tak, że godziny, w jakich mogłaby odbywać się psychoterapia, pokrywają się z godzinami zajęć szkolnych, a wówczas pacjenci muszą dokonać wyboru. Czym się kierować? Czytaj dalej

A może w adolescencji nie ma nic szczególnego?

Philip Graham – psychiatra dzieci i młodzieży – pisze coś, co mnie zaciekawiło – w naszym wyobrażeniu czas nastoletniości dla samego nastolatka, jak i dla ludzi wokół, to czas trudny, pełen zmagań i konfliktów. Że jest to okres szczególny, przekonują nas media, poradniki dla rodziców, materiały adresowane do specjalistów. Jednak – jak zauważa Graham – trzy czwarte nastolatków przechodzi okres adolescencji względnie spokojnie. Tak spokojnie, że niektórzy teoretycy proponują, by przestać wyróżniać adolescencję jako czas wyjątkowo trudny emocjonalnie. Jak twierdzą, dla pozostałych faz życia człowieka niepokoje, konflikty i trudności emocjonalne są równie charakterystyczne, co dla nastoletniości. Czytaj dalej

„Nie kłóćmy się przy dzieciach!” – neurobiologia a rozwód, cz. 2

Wpis jest kontynuacją artykułu o rozmowie z Danielem Siegelem nt. wpływu napięć okołorozwodowych na rozwój  emocjonalno-neurobiologiczny dziecka. Tym razem chcę zająć się słowami Siegela dotyczącymi nieuchronności odbierania przez dzieci emocji rodziców. Czytaj dalej

„Całe moje życie było kłamstwem” – (nie)prawda o życiu własnej rodziny

Jennifer Teege, "Nie chcę być dyżurną wnuczką nazisty"

Jennifer Teege, „Nie chcę być dyżurną wnuczką nazisty”, Duży Format, dodatek Gazety Wyborczej z 20 lutego 2014 r.

Czasami [matka] zapraszała mnie na weekendy. Nasłuchiwałam wtedy pod drzwiami, czy w mieszkaniu jest Hagen, jej nowy mężczyzna. Bałam się go. Pamiętam, jak kiedyś pokłócili się na podwórku przed domem dziecka i zaczął ją bić. Siostry musiały wezwać karetkę, żeby zabrała ją do szpitala.
W jej książce znalazłam takie zdanie: „Wzięłam sobie najgorszego potwora za męża, żeby ukarać się za ojca”.
Później zrozumiałam, że Amon Goeth był wielkim tematem jej życia. Tak wielkim, że nie było w nim miejsca dla nikogo innego, nawet dla własnego dziecka. Właściwie wszystkie – babcia, matka i ja – żyłyśmy w jego cieniu. Czytaj dalej