Konsultacja dla nastolatka, dla rodziny, dla rodziców?


Trafiłem na bardzo przejrzystą ilustrację kliniczną wpływu, jaki konsultacja psychologiczna dla rodziców wywiera zarówno na samopoczucie dziecka, jak i na to, jak radzi sobie w szkole. Chcę przytoczyć długi cytat, ponieważ mam wrażenie, że propozycja psychoterapeuty, by rodzice zatroskani słabymi i słabnącymi wynikami w nauce dziecka i skargami na jego zachowanie zwrócili się o pomoc dla siebie, często przyjmowana bywa niechętnie przez rodziców – a ów cytat bardzo dobrze pokazuje, jak może pomóc rozmowa właśnie rodziców z terapeutą.

Niechęć do przyjęcia propozycji spotkania rodziców z psychologiem wydaje mi się łączyć po pierwsze z tym, że dorośli nie widzą zależności między swoimi sprawami a stanem emocji dziecka, po drugie – mogą poczuć się obwiniani (w swoim przeżyciu słusznie lub nie) o negatywne oddziaływanie na dziecko, a po trzecie – chcą, by zachowanie dziecka zmieniło się jak najszybciej i sądzą, że rozmowa ze specjalistą bez udziału dziecka to tylko krok ku pomocy, a nie pomoc właściwa. Poniższy cytat – mam nadzieję – obrazuje niesłuszność tych obaw i w poruszający sposób odsłania związek między przeżyciami rodziców a doświadczeniami emocjonalnymi dziecka.

Rodzinne powiązania, trudny nastolatek

Rodzinne powiązania, tzw. trudny nastolatek – kto może skorzystać z konsultacji psychologicznej?

Cytat pochodzi z książki pod redakcją Alessandry Lemmy „Terapia dorosłych i młodych dorosłych. Działalność Klinik Tavistock i Portman. Tom 1”, wydanej przez Oficynę Ingenium w 2014 roku, z rozdziału „Konsultacje dla młodzieży – model zaangażowania” (s. 126-128) tłumaczonego przez Martę Kruszyńską-Mąkę. Wszystkim specjalistom, którzy jeszcze nie znają Oficyny Ingenium, niniejszym bardzo polecam tego wydawcę.

Ade, czarnoskórego 14-latka, skierował do Ośrodka lekarz rodzinny po usunięciu go ze szkoły, po tym jak chłopiec odmówił pojawienia się na spotkaniu w ośrodku dla uczniów (…), a w domu zaczął przejawiać objawy wycofania. Ade był jedynakiem, wychowywanym głównie przez matkę. Matka pochodziła z Afryki, ojciec z Karaibów, a ich relacja była bardzo niestabilna. Odkąd Ade skończył dwa lata, ojciec wielokrotnie wyprowadzał się od nich i wracał. Ade od dłuższego czasu, bo już w szkole podstawowej, przejawiał trudności emocjonalne i problemy z zachowaniem, z powodu których kierowano go do lokalnych ośrodków CAMHS. Wraz z matką chłopiec pojawił się na kilku spotkaniach w takim ośrodku, ale nigdy w pełni nie zaangażowali się we współpracę.

Rodzice martwili się stanem syna, który – ich zdaniem – miał objawy depresji i lęku i odmawiał kontaktu ze specjalistą. Do Ośrodka Doradztwa dla Młodzieży Czarnoskórej zgłosiła rodzinę matka, która dowiedziała się o jego istnieniu od znajomych. Ade nie zgodził się przyjść na spotkanie, więc zaproponowaliśmy cztery konsultacje dla jego rodziców, które miały posłużyć wspólnemu rozważeniu, co mogłoby być dla niego pomocne.

Na pierwsze spotkanie rodzice przybyli punktualnie. Sprawiali wrażenie bardzo różnych od siebie; matka, Shola, pracowała jako sekretarka w londyńskim City, miała spokojny, profesjonalny sposób bycia, lecz wyglądała na smutną i zatroskaną. Leroy, ojciec Ade, był mechanikiem samochodowym. Ten bardzo muskularny mężczyzna o dużej tężyźnie fizycznej sprawiał wrażenie pewnego siebie i odprężonego. Oboje otwarcie opowiadali o Ade i historii swojego rodzicielstwa. Przed zajściem w ciążę Shola przez kilka lat mieszkała z Leroyem. Ich związek rozpadł się, gdy Shola była w szóstym miesiącu ciąży – Leroy wyprowadził się od niej, zanim urodził się Ade. Ojciec próbował potem utrzymywać kontakt z synem na tyle, na ile było to możliwe, choć oczywiście dużo więcej czasu spędzali razem w tych okresach, gdy mieszkał z jego matką. Po głębokim namyśle Leroy wyznał, że jako ojciec był nieobecny przez większą część dzieciństwa swojego syna i czuł się z tego powodu winny.

Oboje rodzice opowiadali o tym, że w szkole podstawowej Ade bardzo często brał udział w bójkach, zazwyczaj z powodu zaczepek rówieśników albo kary nauczyciela. W gimnazjum jego zachowanie poprawiło się i przez ostatni rok jego stan był stabilny. Miał jednak zatarg z nauczycielem, który permanentnie wykluczał go z lekcji, nie dając wiary tłumaczeniom chłopca, że nie odrobił pracy domowej z powodu choroby. Z powodu reakcji Ade personel szkoły zaczął sądzić, że chłopiec „nie radzi sobie ze złością”, co częściowo może mieć związek z poczuciem zaniedbania przez ojca. W trakcie konsultacji terapeuta zastanawiał się, czy Ade w jakiś sposób ujawniał swoją wrażliwość, a jeśli tak, to jak to robił; wówczas rodzice wspomnieli o niezrozumiałym dla nich zachowaniu syna w niektórych sytuacjach społecznych, kiedy to wykazywał silny lęk i wycofywał się. Terapeuta zapytał wtedy Sholę, jak wpłynęło na nią rozstanie z Leroyem. W poruszający sposób Shola opisała problemy i smutek, z którymi się wówczas zmagała, stwierdzając, że jej obecna sytuacja także może być trudna i pobudzająca dla Ade, ponieważ Leroy po raz kolejny wprowadził się do nich (dwa miesiące przed usunięciem chłopca ze szkoły).

Przed drugą konsultacją do terapeuty zadzwonił Leroy informując, że Shola nie będzie mogła w niej uczestniczyć. Zapytał także, czy może przyjść sam. Terapeuta odparł, że to bardzo ważne, by uczestniczyli w niej oboje. Na tym spotkaniu Leroy miał bardzo dużo do powiedzenia. Wyglądało na to, że pierwsze spotkanie obudziło w nim różne wspomnienia i uczucia. Powiedział, że dobrze wie, jak to jest być takim, jak Ade. Sam miał bardzo trudne dzieciństwo, ponieważ dzieci prześladowały go, w szkole izolował się od innych i nie miał dobrej relacji z ojcem. Podczas tej sesji matka Ade sprawiała wrażenie smutnej i nie mówiła wiele. W końcu stwierdziła, że jest jej smutno z powodu śmierci wujka, a także dlatego, że nigdy wcześniej nie słyszała, by Leroy opowiadał o sobie tak jak dzisiaj. Właściwie było jej smutno dlatego, że w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Nigdy wcześniej nie powiedziała mu, jak głęboki smutek przeżywała, gdy odszedł przed urodzeniem ich syna. Pod koniec sesji oboje zgodnie przyznali, że do tej pory prawie wcale ze sobą nie rozmawiali ani o swoich głębokich przeżyciach, ani o tym, jak bardzo Ade przypomina Leroya, a także o niewyrażonych uczuciach smutku i złości, które przeżywała zaniedbana przez niego Shola.

Na trzecim spotkaniu Shola powiedziała nam, że w ciągu ostatnich trzech tygodni Ade bardzo powoli, lecz niezauważalnie, zaczął się interesować możliwością uczestniczenia w konsultacjach. Terapeuta zasugerował, by matka zachęciła go do przyjścia. Na końcu czwartego, ostatniego spotkania, Shola powtórzyła nam słowa Ade, który wyraził chęć wzięcia udziału w konsultacji, ale bez rodziców. Terapeuta zaproponował odbycie spotkania z Ade kilka tygodni po zakończeniu ich konsultacji. W podsumowaniu ostatniego spotkania rodzice Ade stwierdzili, że sesje były dla nich niezwykle pomocne. Odkryli, że prawdopodobnie przez większość dzieciństwa syna nie słuchali go wystarczająco uważnie. Uświadomili sobie, że przeżywał wiele obaw w związku z chodzeniem do szkoły, przestali więc go nakłaniać do zgłoszenia się do ośrodka dla uczniów, organizując dla niego w zamian nauczanie domowe. Dzięki temu chłopiec poczuł się spokojniejszy i szczęśliwszy. Jego nauczyciel stwierdził, że chłopiec ma talent pisarski i zachęcił go do pisania krótkich opowiadań. Shola i Leroy doszli do wniosku, że ich niestabilny i pełen niejasności związek wymaga uporządkowania, ponieważ do tej pory w istocie nie zastanawiali się nad tym, jak wpływa na Ade, a przede wszystkim, co to znaczy, że są razem i dokąd on zmierza. Dla obojga możliwość omówienia i przemyślenia tych kwestii była bardzo pomocna – kończyli konsultacje z przekonaniem, że chcą kontynuować spotkania po to, by rozmawiać o ich związku oraz o byciu rodzicem. Skierowano ich do działu Doradztwa dla Rodziców. Ade także wziął udział w konsultacjach, a po ich zakończeniu rozpoczął bezterminową psychoterapię na Oddziale dla Nastolatków Kliniki Tavistock.

Jedna myśl nt. „Konsultacja dla nastolatka, dla rodziny, dla rodziców?

  1. Rodzice często chcą oddać dziecko do naprawy jak zepsuty pieck. Szczególnie tatusiowie lubią mówić „Ja nie mam problemu, to ono ma problem, więc po co mam przychodzić” . No po co? Ale czy taki tatuś będzie chciał coć na ten temat przeczytać? Pozostaje mieć nadzieje, że tak i trafi na ten tekst. Jest swietny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.