Narcyzm vs depresja – 0:7


Oczywiście, że wybierać między dżumą a cholerą się nie da sensownie. Między narcyzmem a depresją też nikomu nie życzę. Ale gdyby ktoś musiał… No, gdyby jednak trzeba było… To wydaje mi się, że depresja jest przynajmniej milej przyjmowana niż narcyzm. Że nie potępia się osób z depresją tak łatwo, jak osób narcystycznych. Czytaj dalej

Język opisuje i tworzy

Czy tytuł tego wpisu nie jest zbyt animistyczny? Może „język” nie może niczego opisywać, ponieważ nie jest istotą żywą? Może powinno być „Odzwierciedlająca rzeczywistość i twórcza funkcja języka”? To znów zbyt drętwo i uczenie…

A właśnie miało być o języku i o tym, że nie tylko opisuje rzeczywistość, ale i ją tworzy. Tzn., zgodnie z powyższymi rozterkami, to my przy pomocy języka nie tylko opisujemy, ale i tworzymy rzeczywistość. Z psychoterapeutycznego punktu widzenia to ważne, ponieważ zwłaszcza nasycone emocjonalnie słowa mają szczególne znaczenie i zaczynają żyć własnym życiem. Czytaj dalej

Narcyzm potępiony

Kiedy widzę kolejny wpis fejsbukowy na temat narcyzmu – niech to nawet będzie cytat z McWilliams, którą bardzo cenię – to myślę sobie, że coś z tym pojęciem jest nie tak. Zważywszy na medialną popularność terminu i teksty pod tytułem „Jak żyć z narcyzem” lub podobnym, mamy chyba do czynienia z epidemią. Z drugiej – o dziwo – chory jest zawsze ktoś obok (widać to niezaraźliwe). Właściwie może nie jest to takie dziwne, skoro obraz narcyza jest tak odrażający: samolub, samotnik, niezdolny do przywiązania, przeprosin, żalu, poczucia winy, krzywdzący bliskich i dalszych, przeświadczony o własnej nieomylności, nieczuły… Człowiek z – powiedzmy – osobowością depresyjną to ma przy nim łatwo: co prawda trochę smutny jest i zniechęcony, ale raczej budzi współczucie i chęć pomocy, a nie odrazę.

Nie pozostaje nic innego niż posłać narcyzom walentynkowe pozdrowienia. Może dadzą się lubić? Może nie są tak zupełnie obok nas, ale w nas?

Michał Czernuszczyk