Martin Pollack o nieingerowaniu w rzeczywistość

Znalazłem dawno przygotowany do publikacji wpis – którego, jak widać, ostatecznie nie opublikowałem. Szkoda, bo jest intrygujący.

Wybór tego właśnie cytatu może dziwić – rozmowa dotyczy rozrachunku z przeszłością, zakłamania, zbrodni, jaką popełnił ojciec autora poniższych słów. A jednak z tekstu wybieram:

Jestem człowiekiem, który może żyć bez światła. Dobrze widzę w nocy. Mam wiatę na samochód, żona chce, żeby założyć tam oświetlenie, a przecież ten samochód nie potrzebuje światła, a ja wiem, gdzie on stoi, trafię. Światła nie używam, tylko do czytania. Kłócę się teraz z moją gminą, bo zbudowali latarnię – dosyć daleko, ale światło do mnie dociera. To wieś, ludzie kładą się spać o zmierzchu, nikt tej latarni nie potrzebuje, a mnie przeszkadza. Wokół żyją ptaki, światło w nocy je budzi, nie wiedzą, co się dzieje – po co im zakłócać rytm? To jest ich świat, a nie mój.

„Martin Pollack. Jestem synem gestapowca” (Duży Format, rozmowę prowadzi Donata Subbotko, http://wyborcza.pl/duzyformat/1,145316,17910209.html)

Dlaczego właśnie te słowa mnie ujęły? Chyba dlatego, że wydają mi się odpowiedzią na koszmar realizowany rękami ojca Pollacka.

Michał Czernuszczyk

Michał Czernuszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *