Czy mężczyzna to jeszcze człowiek?

Na jakiś taki utwór trafiłem dramatyczny w formie i w treści, podobno znany. Makbet się nazywa. I tam chodzi o to, że jedna pani namawia jednego pana, żeby zdobył władzę mordując przyjaciół. Skutecznie go, cholera, namawia. A to wszystko dlatego, że zarówno pan, jak i pani uwierzyli w szczególne tego pana miejsce w świecie mu pisane i przepowiedziane przez trzy panie (ale żadna z nich to nie była ta pani, co namawiała tego pana). Mam nadzieję, że nie pogmatwałem za bardzo – ale rzecz w tym, że krew się leje, i to krew przyjaciół, za sprawą kobiet podjudzających. No, taka jest ta historia, nie poradzę.

I teraz taki fragment ciekawy chcę przytoczyć, bo dotyczy właśnie tej sprawy kobieco-męsko-człowieczej. Kontekst jest taki, że pani dopiero namawia pana, a on się niby opiera, ale jak słyszy, że ona kwestionuje jego męskość, to twardnieje mu serce (i co tam jeszcze) i chce mieć już tylko synów, bo dziewczynki to miękkie są. Co trochę jest niespójne, bo przecież to ta pani (dziewczynką zapewne kiedyś będąca) właśnie go do okrutnej zbrodni namawia, a to on raczej wymięka… Ale ludzie są dziwni, jak widać na załączonym obrazku.

MAKBET

Słuchaj — zrezygnujmy
Z naszych zamiarów. Przecież on ostatnio
Tak mnie obsypał zaszczytami. Zresztą
Ja sam zdobyłem sobie złotą sławę
W oczach przeróżnych ludzi: czy nie lepiej
Nacieszyć się jej świeżym blaskiem zamiast
Tak prędko jej się wyrzec?

LADY MAKBET

Więc niedawna
Twoja nadzieja — to był sen pijany,
Z którego teraz budzisz się z ziemistą
Twarzą i mdli cię, gdy sobie przypomnisz
Wczorajsze orgie? A może tym samym
Jest twoja miłość? Umiesz śmiało marzyć,
Ale na śmiały czyn to już cię nie stać?
Chcesz zdobyć to, co sam szacujesz jako
Szczyt życia — żyć zaś jak tchórz, bez szacunku
Dla siebie, na dnie? Piszczeć jak panienka:
„I chciałabym, i boję się”?

MAKBET

Skończ, proszę.
Stać mnie na wszystko, co godne człowieka.
Kto się na więcej waży — ten nim nie jest.

LADY MAKBET

Cóż to za bestia zatem mnie wciągnęła
W swoją intrygę? Nie, gdy miałeś w sobie
Dosyć odwagi — tylko wtedy byłeś
Człowiekiem, więcej: mężczyzną; i gdybyś
Miał dość odwagi, aby pójść krok dalej,
Byłbyś mężczyzną w stopniu jeszcze wyższym.
Wtedy nie sprzyjał czas ni miejsce — byłeś
Gotów narzucić sam miejsce i porę;
Teraz i jedno, i drugie nam sprzyja —
A ty się cofasz? Wiem, jaką się miłość
Czuje do dziecka przy piersi — karmiłam
Nie raz — a przecież wyrwałabym sutek
Z bezzębnych dziąseł, z uśmiechniętych błogo
Warg, i strzaskała czaszkę niemowlęciu,
Gdybym przysięgła wcześniej, że to zrobię,
Tak jak tyś przysiągł, że spełnisz swój zamiar.

MAKBET

A jeśli nam się nie uda?

LADY MAKBET

Nie uda?
Nam? Napnij tylko cięciwę odwagi,
A nie chybimy. Kiedy Duncan zaśnie
(A zaśnie łatwo po trudach podróży),
Dwóch pokojowców tak napoję winem,
Że się ich pamięć, zamiast stać na straży
Rozumu, zmieni w alembikach czaszek
W skłębiony opar; i gdy w śnie bydlęcym
Pogrążą się jak w śmierci — czegóż wtedy
Pozbawionemu ochrony królowi
Nie uczynimy bez trudu — my dwoje?
Czego się nie da zrzucić na pijanych
Fagasów — tak, by odpokutowali
Za nasz wspaniały mord?

MAKBET

Ródź mi już tylko
Synów! Bo taki w tobie nieugięty
Duch, że na córkę byłoby go szkoda.

Ona go tak sprytnie podchodzi, że skoro on nie ma ochoty zadźgać króla, to chyba jej nie kocha („A może tym samym/Jest twoja miłość?”). Niezła logika! I że piszczy jak panienka. On się jeszcze przez chwilę opiera i powołuje się na swoje człowieczeństwo. Ale ona szachuje go: „tylko wtedy byłeś/Człowiekiem, więcej: mężczyzną” I jeszcze dołożyła coś o dziecku, które gotowa byłaby potraktować strasznie. No, jak go tak zagięła, to on już tylko się martwi, czy się uda, a nie – czy im wolno. I przystępują do rzeczy. I dzieje się zbrodnia.

Piszę o tym lekkim tonem, ale tak naprawdę myślę, że myśl Szekspira, że gdy mężczyźnie zarzucić niemęskość, to w imię obrony wizerunku własnego zdolny jest zrobić wiele, pozostaje aktualna. I że wciąż bycie kobietą uznaje się za wbrew rozumowi (jak pokazuje tekst) czymś słabszym od bycia mężczyzną.

Makbeta przełożył Stanisław Barańczak.

Michał Czernuszczyk

Michał Czernuszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *