Ciekawi mnie, jak pomoc psychoterapeutyczna przedstawiana jest w popkulturze. Trafiłem na ten wątek w „Mad Men” (S04E05, gdzieś od 38. minuty): Betty zgłasza się do psychiatry dziecięcej, ponieważ jej córka masturbowała się przy koleżance.
Wydaje mi się, że to jest udana scena. Psychiatra łagodnie, a zarazem (jak na, oczywiście, tak uproszczone zobrazowanie konsultacji) otwarcie rozmawia z matką potencjalnej pacjentki. W bezpośredni i czytelny sposób omawia kwestie zasad: z kim chce się spotkać i w jakiej kolejności, poufność rozmowy tak między nią a dziewczynką, jak i między nią a matką (treści nie będą przekazywane), częstość spotkań z dzieckiem (cztery raz w tygodniu!) i z matką (raz w miesiącu). Pyta i nie naciskając zachęca Betty do wyrażenia przeżyć i opisu sytuacji emocjonalnej przybyłej.
Ta trzy-, czterominutowa scena kończy się sygnałem dającym nadzieję – Betty z uśmiechem przygląda się domkowi dla lalek, wyraźnie wspominając coś i zgadzając się na poruszenie, jakie wywołała w niej możliwość wypowiedzenia się.
Ciekawe.
=====================================
A jest też scena (S04E12, gdzieś 10:30), kiedy psychiatra rozmawia z samą Sally, córką Betty. Można trochę podpatrzeć to, co zwykle ukryte jest przed oczami rodziców: specjalistka rozmawia z dzieckiem sam na sam. W tej scenie porusza mnie łagodność i zażyłość, z jaką psychiatra traktuje pacjentkę. Intryguje natomiast, że lekarka mówi o odczuwanej przez siebie dumie z powodu umiejętności pacjentki zachowania się w społecznie oczekiwany sposób mimo przeżywania złości. Zawsze wydawało mi się dyskusyjne, do jakiego stopnia psychoterapia wzmacnia konformizm, a do jakiego zachęca do otwartego wyrażania uczuć. A może pomaga w łączeniu tego – jak nie raniąc zachować autonomię i swobodę w ekspresji tego, co przeżywamy?