człowiekoterapeuta

Sztucznej inteligencji można powiedzieć wszystko. Nie ma wstydu, poczucia winy, zniesmaczenia naszymi własnymi poczynaniami i myślami poza tymi, które nawet sami przed sobą chowamy. Jest bezpiecznie, spotykamy się z pełną akceptacją i zrozumieniem. Cóż, pakuję manatki, wywieszam kartkę na drzwiach gabinetu: „Przyjmuję tylko w okresach braku prądu” i kupuję bilet w jedną stronę, bo gdy nie ma prądu, to choć sztuczna inteligencja nie działa, nie działa też telefon i nie ma jak się umówić.

Żyję. Znacie ten cud, że się żyje? Nic nie jest łatwe. Albo: bywa łatwe, a potem przestaje być. I jest tak trudno. A potem znów łatwo. A potem ani jedno, ani drugie, a czasem jedno i drugie na raz. I są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się naszym algorytmom. I wiele z tych rzeczy dzieje się w człowieku w związku z innym człowiekiem. Cały wszechświat zjawisk.

A też niektórzy twierdzą, że to się wszystko kończy śmiercią. To już w ogóle utrudnia podjęcie jakichkolwiek decyzji i działań, bo po co to człowiekowi, skoro na końcu – jak to szło? – „otoczenie, zdając sobie sprawę, że z leżącego żadnego pożytku mieć już nie będzie, spala go w specjalnym piecu”?

Sprawa jest przegrana. Fajniej rozmawia się z kimś, kto dysponuje wiedzą wszystkich bibliotek świata, mocą obliczeniową… no, wielką, krótko mówiąc, niż z kimś, kto czasem ma katar, czasem zły humor, czegoś nie pamięta, a coś pamięta nieprawidłowo, bo posiada własną nieświadomość i w ogóle psychikę.

Czyżby pozostawało mi odwołać się do litości? Dobrzy Ludzie, karmcie ptaki zimą i chodźcie na psychoterapię (przez rok cały, nie tylko zimą), bo karmicie tym psychoterapeutów? Słabe. To ja nie wiem. Może zapytam sztuczną inteligencję, jak Was przekonać, że warto rozmawiać z człowiekiem…

Michał Czernuszczyk

Michał Czernuszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *