„…w ciągu jednego dnia wszystko się zmieniło.”


Jael Neeman

Jael Neeman

Fascynuje mnie nagłość i skala zmiany, jaka się dokonuje, gdy ludzie są w okresie dojrzewania. Właśnie tak, jak pisze Jael Neeman (na zdjęciu) w „Byliśmy przyszłością„, wszystko zmienia się jednego dnia. Umieściłem na Facebooku bloga-o-psychoterapii.pl fragment dotyczący przeżyć kibucowej młodzieży. Tutaj chciałbym zająć się opisem dotyczącym kontaktu narratorki (która chyba zawsze mówi o sobie w liczbie mnogiej, tak czuje się zżyta i tożsama z pozostałymi dziećmi z kibucu) z psycholog.

Tamar nie była nauczycielką, tylko kimś w rodzaju pedagoga szkolnego. Przyjmowała we własnym pokoju w jednym z ostatnich budynków, gdzie mieściły się też biblioteka i czytelnia. Jej zadaniem było wysłuchanie naszych problemów i wskazanie nam dalszej drogi postępowania, a także zdecydowanie, czy trzeba nas wysłać do prywatnego psychologa w wytwornym Merkaz Hakarmel, czy do kibucowej poradni w Oranim.
Każde z nas dostało „numerek do Tamar”. Posiedzieliśmy u niej pół godziny czy dwadzieścia minut, tyle, ile się dało wytrzymać w milczeniu. Nie odezwaliśmy się słowem. Gapiliśmy się na ściany, nasz wzrok przyciągał plakat przedstawiający Freuda, z którego brody, gdy się przyjrzeć uważnie, wyłania się roznegliżowana kobieta, na wzór obnażonej erotycznej podświadomości, która ujawnia się nagle i bez reszty opanowuje myśli ukryte pod maskującym zarostem.
Mieliśmy dużo czasu na analizę metafory świadomości i podświadomości na plakacie, gdy tak siedzieliśmy, nie będąc w stanie nic z siebie wydusić. Nasz wzrok błądził po wszystkim, co nie dotyczyło nas i Tamar. Chwytaliśmy się każdego skrawka bezpiecznej, neutralnej przestrzeni.
Chwilami czuliśmy, że zaraz zaczniemy mówić, że słowa jak mrówki już wędrują po ścianach naszych gardeł. Wiedzieliśmy, że jest nam życzliwa i jeśli będziemy mówić, zrozumie nas, a jednak nie mogliśmy wydobyć głosu.
Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć. Nasze myśli nie przybierały materialnego kształtu, były jedynie skrawkami czegoś bezimiennego, pozbawionego zarysów, strzępkami naszego niemego, lecz obecnego współmieszkańca – lęku, który pod wszystko wyjaśniającą przyczynowością Haszomer Hacair piął się w górę naszych nóg. Chcieliśmy spytać o sens życia i nie mogliśmy.
Nie dlatego że to było zabronione – wolno nam było, ale nie umieliśmy mówić i nie byliśmy pewni, czy właśnie o to nam chodzi. Nasze myśli rwały się bez podmiotu, dopełnienia i tematu.
Nikt nie wydobył z siebie słowa u Tamar. Po pewnym czasie próbowała zachęcić nas do mówienia. Raz powiedziała na przykład:
– Mówcie do krzesła.
To był krok w tył. Przestaliśmy nawet myśleć o tym, że zaraz się odezwiemy.
– Sama mów do krzesła – poradziliśmy jej.
Rzuciliśmy jej to w twarz, a może tylko pomyśleliśmy. I natychmiast wyszliśmy.

Postanowiłem przytoczyć ten fragment, ponieważ w Pracowni Terapii i Rozwoju zorganizowaliśmy seminarium dotyczące pracy z młodzieżą. Podstawowe pytanie, jakie sobie zadajemy, brzmi: kim jest adolescent? Cytat obrazuje fakt, że dorosłemu może być trudno tego dociec, bo równie trudno jest tego dociekać i o tym mówić samemu młodemu człowiekowi.

Moim zdaniem, w przytoczonym tekście słychać pragnienie wyrażenia siebie i – wcześniej – zrozumienia siebie. Próby są intensywne, a jeśli coś się nie wiedzie – rozczarowanie jest ogromne.

Fragment uważam za szczególnie cenny, ponieważ – choć stanowi retrospekcję – pisany jest z punktu widzenia młodej osoby, a do tego rzadko mamy dostęp.

Michał Czernuszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.