Terapia par – jeden czy dwoje prowadzących


Pary zgłaszające się na konsultację słyszą niekiedy pytanie, czy spotkanie ma prowadzić jeden czy dwoje psychoterapeutów. Wyobrażam sobie, że trudno podjąć tę decyzję bez szerszej informacji, jakie są wady i zalety każdego z wariantów.

Obie formuły są przyjęte i pełnowartościowe. Ja sam często pracuję z parami w pojedynkę. Jednak wydaje mi się, że jeśli istnieje taka możliwość, korzystniej dla par jest wybrać taki układ, w którym spotkanie małżeńskie prowadzi dwójka terapeutów. Używam określenia „spotkanie małżeńskie”, bo jest to często używany termin dla opisu terapii par, jednak chcę podkreślić, że chodzi tu o terapię, z której mogą korzystać zarówno pary formalne, jak i nieformalne.

Specyfika terapii par

Właściwie stwierdzenie poniższe jest prawdziwe w odniesieniu do wszystkich form terapii, jednak w terapii par (i rodzin) ma szczególnie duże znaczenie: terapeuci komentując przebieg sesji, zwracają uwagę nie tylko na wypowiadane treści, ale także na to, co i jak się dzieje w trakcie rozmowy. Jak pokazuje doświadczenie, uwaga skierowana nie tylko na treść, ale i na tzw. proces, pozwala uzyskać bardzo wiele informacji na temat charakteru relacji pary, poznać mniej oczywiste (nieświadome) aspekty kontaktu i wykroczyć poza to, co przekazywane jest jedynie na poziomie werbalnym. Treść powodującą konflikt, niezgodę, dyskomfort w parze konsultowani znają, nim pojawią się u psychoterapeuty. Natomiast dostrzeżenie tego, jak dochodzi do sytuacji, z którą para nie potrafi poradzić sobie samodzielnie, wymaga przyjrzenia się sposobowi rozmowy. To jest trudne, gdy się jest wewnątrz związku, nie tylko dlatego, że duże zaangażowanie emocjonalne może uniemożliwiać nabranie dystansu, z którego lepiej widać niektóre zjawiska, ale również z tego powodu, że komentarz dotyczący tego, jak partner postępuje w określonej sytuacji, jest odbierany jako przejęcie kontroli i dominacja. Tym samym nie stanowi rozwiązania konfliktu, lecz sprzyja jego nasileniu. Wyjaśnię to na przykładzie:

Wyobraźmy sobie parę, w której jedna osoba (A) domaga się, by partner (B) wyrażał więcej uczuć i dawał więcej dowodów miłości do A, natomiast B reaguje na to złością twierdząc, że takie domaganie się ze strony A jest wyrazem jej braku uczuć i zaufania do B – i dlatego właśnie odmawia spełnienia próśb A, co tym bardziej frustruje A, która nasila nacisk. Jak można się domyślić, koło się zamyka. Opis jest oczywiście uproszczeniem, ale mam nadzieję, że wystarczy, by można wyobrazić sobie, jak zajęcie się treścią skarg nie przynosi efektu.

W jakim sensie komentarz dotyczący procesu nie jest dozwolony wewnątrz pary? W takim, że przykładem takie komentarza jest zdanie: „Ty nigdy nie powiesz mi, że mnie kochasz, bo taki jesteś urażony, że w ogóle mam wątpliwości co do tego, i nie chcesz mi tego powiedzieć, żeby nie ulec!” – a ono raczej nie pomoże, ale utrudni parze porozumienie. Jest w nim ocena, i to ocena negatywna. Jest przejęcie władzy polegające na tym, że odsłania (trafnie bądź nie) intencje drugiej strony – a intencje nie są czymś, do czego mamy bezpośredni dostęp, więc nie podlegają dowiedzeniu.

Konsultacja/terapia par prowadzona przez dwoje psychoterapeutów

Metodą, z której korzystają terapeuci, gdy pracują we dwoje (we dwie, we dwóch), jest odzwierciedlenie, czyli taki element spotkania z parą, kiedy przez chwilę dialog prowadzą wyłącznie terapeuci, zwracając szczególną uwagę na to, jak rozmawia para. Terapeuci w jakimś sensie mogą użyć siebie samych do zbliżenia się do przeżyć pacjentów – mogą podzielić się rolami i spróbować wczuć się każde w pozycję jednego z partnerów. Mogą także podzielić się w ten sposób, że jeden terapeuta więcej uwagi poświęca treści rozmowy, drugi stara się uchwycić prawidłowości w jej przebiegu. Albo też jeszcze inaczej – jeden terapeuta jest bardziej zaangażowany emocjonalnie, co umożliwia empatię, drugi zachowuje dystans pozwalający dokonywać bardziej zgeneralizowanych obserwacji.

Znaczenie może mieć też płeć terapeutów. Użytecznym układem okazuje się często, jeśli terapeuci prowadzący spotkanie z parą heteroseksualną, to kobieta i mężczyzna. Może to dawać więcej poczucia bezpieczeństwa wynikającego ze wspólnoty doświadczeń z osobą tej samej płci.

Konsultacja/terapia par prowadzona przez jednego psychoterapeutę

Jakie mogą być zalety konsultacji prowadzonej przez jednego terapeutę? Myślę, że obecność dwójki terapeutów może sprawiać czasem przytłaczające wrażenie. Zwłaszcza na początku łatwiej o otwartość, gdy para rozmawia tylko z jedną osobą – dwie stanowią już zespół, co może onieśmielać, zniechęcać do reakcji spontanicznych w obawie przed zbyt silną reakcją pary terapeutów.

W przypadku pary heteroseksualnej obecność terapeutów jednej płci może zaburzać równowagę i nie dawać odpowiedniego wsparcia osobie „pojedynczej”.

Dwoje-jeden terapeuta prowadzący a cena spotkania terapeutycznego

Wbrew pozorom relacja między ceną spotkania a liczbą prowadzących nie jest oczywista. W wielu ośrodkach osobą współprowadzącą spotkanie małżeńskie jest stażysta, czyli osoba, która uczy się prowadzenia psychoterapii i której zyskiem z pracy nie jest wynagrodzenie, ale możliwość bezpośredniego uczenia się od bardziej doświadczonego terapeuty.

Oczywiście jeśli sesję prowadzi dwoje w pełni wykwalifikowanych psychoterapeutów, cena spotkania potrafi być wyższa niż prowadzonego przez jedną osobę.

Michał Czernuszczyk

Jedna myśl nt. „Terapia par – jeden czy dwoje prowadzących

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.