Pomóc innym, nie pomóc sobie


Ktoś, na ogół jest to któreś z rodziców, przychodzi do gabinetu psychoterapeuty w sprawie dziecka. Rodzic martwi się, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, niezgodnego z wyobrażeniem rodzica, czy jego własnym doświadczeniem. Rodzic uważa, że mniej lub bardziej zagrażająca aktywność dziecka (od sporadycznego chodzenia na wagary, przez (nad)używanie alkoholu czy narkotyków i samookaleczenia, do prób samobójczych) może skończyć się tragicznie – choć znów to „tragicznie” różne miewa znaczenia. Czytaj dalej