Osobiście niechętnie zawisam nad przepaścią…


Nancy McWilliams w książce „Opracowanie przypadku w psychoanalizie” omawia znaczenie różnicy w systemie wartości pacjenta i terapeuty. Uczula terapeutów na rozważanie tej sprawy – jak to, jak sami widzą świat, jakie wyznają wartości, jakie mają doświadczenia, wpływa na ich spostrzeganie i rozumienie pacjenta. Na ile jest ograniczające, na ile wspiera, a na ile po prostu nie odgrywa większej roli. McWilliams swoim zwyczajem nie wydaje sądów kategorycznych, natomiast zachęca, by terapeuci rozważali (w sobie) znaczenie tej kwestii.

W tym kontekście wydaje mi się znaczący cytat z „Wszystkich lektur nadobowiązkowych” Wisławy Szymborskiej. Autorka pisze:

Książka [Wawrzyńca Żuławskiego „Sygnały ze skalnych ścian – Tragedie tatrzańskie – Wędrówki alpejskie – Skalne lato”] przypadnie do serca każdemu, kto tylko nie ma zwyczaju pytać, czemu u licha ludzie chodzą po górach, skoro nikt im nie każe. Osobiście niechętnie zawisam nad przepaścią, ale jeśli mam jakąś zaletę, to chyba tę, że nie dziwię się ludziom, którzy zawisają. (s. 46)

I właśnie o sprawdzeniu, czy dysponujemy taką postawą, pisze – moim zdaniem – McWilliams. Czasem nazywamy to neutralnością, która polega nie tyle na nieposiadaniu osobistego stosunku do tego, co mówi pacjent, ale na świadomości, jaki ten stosunek jest i czy różnica między światopoglądem moim i pacjenta nie jest zbyt duża, bym mógł się pacjentowi na coś przydać (a nie skazywać go, na przykład, na zajmowanie się moimi przekonaniami).

Michał Czernuszczyk