Psychoterapia to nie naprawianie ludzi


Z gazeta.pl, a konkretnie: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19252537,bohater-malgorzaty-halber-urodzilem-sie-z-niskiej-samooceny.html#TRwknd:

Wiesz na czym polega problem z psychoterapią? Że nie pozwala na istnienie smutku i bezsilności. Taka jest współczesna narracja – idź na terapię, napraw to.

A ja się właśnie nie zgadzam. Terapia nie polega na naprawianiu – przynajmniej nie w tym sensie, by naprawiać kogoś, siebie. Naprawianie siebie oznaczałoby traktowanie się przedmiotowo, doprowadzanie do stanu społecznej użyteczności, poprawności, przydatności.

Psychoterapia to leczenie, a nie naprawianie. Naprawia się coś, leczy – kogoś.

Naprawianie w psychoterapii dotyczy nie korygowania osoby, ale troskliwego zajęcia się emocjonalną raną, cierpieniem, które do terapii sprowadza. Efekt terapii jest nieoczywisty – na szczęście nie wiemy, kim w głębokim sensie jest i kim staje się osoba, która z terapii korzysta. Nie wiemy tego do końca. Jeśli ktoś przestaje stanowić dla nas tajemnicę, czegoś nie widzimy na temat tej osoby i prawdopodobnie traktujemy ją narzędziowo.

Irytuje mnie szerzenie takich płytkich opinii na temat psychoterapii. Przykro mi, jeśli ktoś miał do czynienia z terapeutą, który starał się go naprawić. Takie doświadczenie mogło być bardzo zniechęcające. Wierzę jednak, że profesjonalni terapeuci oferują głębsze rozumienie i towarzyszą w poznawaniu siebie.

Michał Czernuszczyk