Ziemia jest płaska


Trochę w nawiązaniu do poprzedniego wpisu o najgłębszym odwiercie – jaki kształt ma ziemia w psychoterapii? Czy to kula, czy raczej płaszczyzna? Bo na przykład Borges w „Księdze istot zmyślonych” przytacza taki opis:

Bóg stworzył Ziemię; żeby miała na czym się oprzeć, pod ziemią stworzył anioła. Ale anioł też nie miał oparcia, więc pod jego nogi wsunął rubinową skałę; ponieważ skała nie miała oparcia, stworzył byka o czterech tysiącach oczu, uszu, nozdrzy, pysków, języków i stóp; ale byk nie miał oparcia, stworzył więc rybę imieniem Bahamut, pod którą umieścił wodę, pod wodą zaś ciemność – i tylko do tego punktu sięga ludzka wiedza.

Wydaje mi się, że w psychoterapii bliższa intuicji jest wiara, że zawsze coś musi być głębiej, choć może nie da się już do tego sięgnąć. Jest coś niestosownego w przypuszczeniu, że można by kogoś poznać na wylot, całkowicie. Trafniejsza, choć niezgodna z wiedzą naukową, jest myśl, że mrok jest zbyt głęboki, by go czymś rozświetlić, czy też że głębia jest za duża, by ją przemierzać.

Wizja schodzenia ku podstawie wydaje mi się też zgodna z doświadczeniem osób korzystających z terapii – że jedną z miar skuteczności terapii jest poczucie, że ma się kontakt z czymś głębszym, bardziej zasadniczym i podstawowym.

Michał Czernuszczyk

Jorge Luis Borges, Księga istot zmyślonych, tłum. Zofia Chądzyńska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000